Kongres Rehabilitacji i Targi Rehabilitacji 09.2010 Łódź
W trzech pawilonach Targów Łódzkich odbywał się Medzynarodowy Kongres Rehabilitacji. Potruszono cztery ważne tematy:
- rehabilitacja w chorobie i zespołach parkinsona
- rehabilitacja chorych na stwardnienie rozsiane
- oddziały integracyjne i szkoły specjalne w Łodzi łącznie z pokazem i demonsytracją efektów ich pracy
- rehabilitacja u pacjentów poudarowych.
Poruszono również istotnąsprawę szkół i uczelni fizjoterapii i ich certyfikacji. Zwrócono uwagę na małą ilośc zajęć praktycznych.
22.kwietnia mialem zarezerwowany Easy jet z Berlina do Nicei.Niestety od paru dni szlalal wulkan o dziwnei nazwie ,ktora mi s. kojarzy /ejakulat na zielonej wyspie.Dymy z tego wulkanu unosily sie na 6 km. i zagrazaly samolotom.Nasi z Deblina pewnie by wylecieli ,ale inni troche sie obawiali.W ciagu pieciu godz.podejmowano trzy decyzje>poleci nie poleci itd.
http://www.youtube.com/watch?v=7fMx8nkGA_Y
Tak wiec moj 5 dniowy pobyt na Riwierze francuskiej nie doszedl do skutku ,przez dymy z wulkanu Islandii.
Mialem swietna rezerwacje Med Hotel przy alei angielskiej nad sama riwiera i w hotelu W.,jakas ereotyczna nazwa, 100 m,od portu jachtowego w Monte karol,tak nazywa sie to slynne miasto hazardu,gora Karola,ksiecia lub krola.Oba hotele mialy b.dobre notowania gosci i byly stosunkowo niedrogie.
Obserwowalem pogode,byla w tym czasie idealna ok.25 st.
Tydziem pozniej przeszly szalone sztormy i czesc\ jachtow wyrzucilo morze na brzeg i poczynilo inne spustoszenia.
Tak ,ze Kongres Medycyny naturalnej mozna bylo spedzic pieknie i pozytecznie
Mialem wyglosic spicz na temat zalet naszjborowiny.
Ale pewnie nastepnym razem
Serdecznie pozdrawiam Sekretarza kongresu prof.Rene z Monako.
Brasil-Fortalese.
Po 12 godzinnym locie z Berlina,z krotkim postojem w Lizbonie,gdzie bez problemu mozna bylo wyjsc do miasta na krotki spacer,wyladowalismy w Fortaleza.
Spedzilem tam, w polnocnej braylii,kilkadziesiat kilometrow od rownika osiem uroczych dni,konca karnawalu.
Fortaleze jest nowoczesnym kurortem polozonym, nad Atlantykiem ,o bardzo szerokich piaszczystych plazach ,miejscami na kilkaset metrow.
Woda w oceanie miala 27 st. ,temp.powietrza 30 st.W zdluz dwoch aleji nadmorskich ciagna sie dwa rzedy luksusowych hoteli od
kilkunastu do kilkudziesieciu pieter.Za nimi na wzgorzach zlokalizowane sa piekne prywatne rezydencje ,z czesto rozleglymi tropikalnymi ogrodami.
Wszystkie otoczone wysokim 3 metrowym murem ,zwienczonym drutem kolczastym ,pod napieciem oraz kilkoma wiezyczkami ,w ktorych non stop dyzuruje kilku karabinierow.
Prawdopodobnie obawiaja sie ataku zdesperowanej biedoty,i kidnapingu.
Na sasiednich wzgorzach rozlokowane sa fawele ,czyli niewielkie domki drewniane lub murowane,najbiedniejszych Indian i mulatow z Fortaleze.
Drugiego dnia nieopatrznie tam wszedlem,aby skrocic droge na plaze.
Podziwialem folklor indianski i murzynski,az tu nagle obskoczylo mnie pieciu pietnastolatkow i zaczelo tznczyc wokol mnie capuejre,taniec z elementami juditsu/.serdecznie sie usmiechajac zarzadali mojej czapeczki,pleczka i zawartosci kieszeni.
Na poczatku myslalem ,ze to zart,dopuki nie pokazali mi kabury pistoletu.
Oddalem im czapeczke i negocjowalem,kwesie plecaka ,w ktorym miale aparat i kamere. Uratowal mnie samochod ,rozworzacy pojemniki z woda,w ktorym byl zandarm.Chlopcy odskoczyli a ja dalem w dluga,do najblizszego hotelu.
Druga przygode mialem za pare dni wracajac okolo 1 w nocy z fiesty w miasteczku.
Spotkalem piekna metyske o imieniu Gracja,z ktora gawedzilismy na pirsie nadmorskim.Poniewaz byla b.ciepla noc postanowilem poplywac w oceanie.
Zwinalem swol
je bermudy,w ktorych byla karta kredytowa i holelowa i ok.50 E,i polozylemobok.
Nagle podszedl mezczyzna i pyta o papierosy.Mowie ,ze nie pale, a on kocim ruchem chwycil za spodnie i zwial.
po pol godzinie pszyszla krotka,intensywna ulewa,i ja w slipach zmoczony wrocilem do hotelu.
Poczekalem kilka godzin ,aby zadzwonic do mojego ksiegowego w kraju,by zastrzegl moja karte, bo nieznalem nr.alarm.do banku.
Trzy ostatnie dni spedzilismy na uczestnictwie w impezach karnawalowych.Codziennie przechodzil orsza kilkugodzinny barwnie przebranej ludnosci.Rozne grupy etniczne szly tanczac,a na koniec odbywaly sie konkursy samby,Czesto imrezy doz
samego rana.
Na stoiskach dostepne bylo wino,piwo iprzekaski.
Na pewno nie bylo to to same RIo,ale stroje byly Przepiekne i tance oraz uroda tez.
Jak karnawal to tylko w Brazyli/np.Fortaleze/, lub na Madeirze.
Niebawem opisze swoje impresje z tych dwoch uroczych miejs,gdzie spedzilem koncowke karnawalu,przed dwoma,trzema laty.
Swiatowy Kongres Akupunktury-Strasburg 11.2009
Do Straasburga dotarlem z Berlina easyJet;em via Basylea.Wylot z B. byl o 6.30 .O 7.45 bylem w Bazyleji.Z lotniska jest sa wyjscia na tramwaj lub taxi jadace w kierunku Niemiec,Szwajcari i Francji.Ja wybralem lewy rekaw i autobusem za 1E pojechale w kierunku francuskiej stacj Saint luise.Po 10 min.bylem na malej stacyjce ,skad za19 E poiecholem do Strasburga.Posp.pociag lecial ok.100/godz. I po 70 minutach bylem Grand Gare -dw.glownym w Strasburgu.Do Hoteku Grillon mialem 5 min,Ze siadaniem kosztowal mnie 47 E.,za dobe.Bylem tu ok 9.30 .Zostawilem bagaze ,przeszedlem s po okolicy,sympatyczne waskie uliczki,czsc zamienione na deptaki .Co moment nastrojowa knajpeczko, kilka katedr,jako ze
Francja do niedawna byla cora Kosciola,dzis stala s b.ateistyczna.Coz bogactwo i rozwiazwlosc daja po ‘garach’.
Ok 11 zakwaterowalem s i na 12 bylem w centrum kongresowym,ktore miescilo s w gmachu Churchila w Parlamencie Europejskim. Marek P.
Strasburg-listopad 2009-Swiatowy Kongres Akupunktury
Dzis wieczorem wybieram sie via Szczecin do Berlina.O 6,30 wylot z pieknego pola/Schenefeld/ do Bazylei.Po 8 planowo bede w Basel.Moze znajde 2 godz. na zwiad. Ok.11 TGV wyruszam do stolicy Parl.Europ. ,gdzie w sali Churchila odbywac beda s obrady kongresu.Hotel Grillon zarezerwowalem w zielonej cz.miasta -5 minut od dworca i 15 od starowki.
Bede 3 dni.Relacje zamieszcze po 8.11.09 M.P
Ostatni etap szlakiem/camino/sw.Jakuba do Sant.Compostella.
3.5.2009 byl piatym dniem mojej pieszej pielgrzymki do grobu sw.Jakuba na ‘gwiazdzistym polu’ /compo-stella/.Z Palas de Rei mialem ponad 60 km, a nastepnego dnia mialem wylot, wiec niestety przedostatni odcinek do Boavista pokonalem autobusem. Dalej ok 24 km szedlem pieszo. Na wzgorzu zwiedzilem stary kosciol i klasztor Santa Irene .Byla niedziela ,slonecznie. Podziwialem barwne galicyjskie stroje pan i panow. Utwierdza mnie to w przekonaniu, ze ludzie gor sa bardziej wierni tradycji, niz innych regionow, choc w Hiszpani jest ona zywsza niz u nas.
Pozniej minalem niewielkie miejscowosci- Rua , Pedruzo, camping i osrodek rekreacyjny San Marko,gdzie spozylem pizze i schlodzone piwo i po krotkim odpoczynku ruszylem dalej. Przedmiescia Santiago nie robia za duzego wrazenia, skromne domki i wille oraz male blokowiska zlokalizowane na paru wzgorzach/ male Kielce/.
Przed wejsciem do miasta na wzgorzu do Gozo jest ciekawy pomnik pielgrzyma z plaskorzezba J P II .Jan Pawel II – Papierz Wlk. pielgrzymowal tu w 1992 i przyczynil sie do zbudowania miedzynarodowego centrum kongresowego ds.pielgrzymek i spotkan ekumenicznych.
Nastepnie przez dlugi wiadukt wchodzi s do miasta. Po przejciu ok 1 km ,byl luk humanistow i najwazniejszych wladcow europejskich,ktorzy uratowali Europe przed plemionami z Azji i przyczynili s do jej zjednoczenia. 500m dalej na avenida SAn Lazaro znalazlem miejsce w przytulnym hoteliku San Jakobo za 40 eu. Po kapieli i malym wypoczynku poszedlem na starowke. Wieczore tysiace turystow , ale co dziwne w tym swiatowym tyglu spotkalem tylka trzy osoby mowiace po polsku, podobnie bylo tez na calej trasie pielgrzymki. moze nie mialem szczescia?.
Modlilem s oczywiscie w katedrze ,ktora zewnetrznie jest jakby kopia naszego Lichenia.
Catarsis nie przezylem ,choc trud calej pielgrzymki jest dobrym czasem na refleksje, modlitwe i medytacje. Prawdopodobnie wroce by zrealizowac odcinki camino ,ktore nie przeszedlem. Atmosfera tych grupek pielgrzymow ,ktorzy samotnie walcza ze szlakiem i wlasnymi slabosciami sa na tyle pozytywnie emanujace ,ze warto to przezyc.
Dla tych z was co chcieli by przjsc ten pielgrzymi szlak mam wiele adresow malych ,niedrogich hostelli . Aby pielgrzymka nie byla udreka radzilbym wyznaczyc odcinki 18 do 20 km. Na Jakobsweg.de znajdziecie tradycjne 33 miejscowosci etapowych. Miedzynimi sa mniejsze z kameralnymi albergue i agrotur ,pieknie polozonymi na wzniesieniach ,czy wsrod lasow. Warto tam zrobic rezerwacje. Termin mozna wybrac w zaleznosci od tolerancji pogody i temperatury. Ja mialem od 17 st,gorki -koncem kwietnia, i ok 30 st ,doliny poczatek maja.
Rano 4.05,2009 wyruszylem autobusem ALSA ,z klima i serwowanymi napojami i dwoma posilkami/wliczone w cene /,za 50 eu do Madrytu.Wieczorem za podobna cene polecialem do Belina. O 23.50 doKolobrzegu busikiem-4 godz. Za dwa dni bylem w swoim sanatorium w pracy i z nowa energia przyjmowalem pacjentow. empelc@gmail.com tel 601 79 05 05
Dolacze schemat calej ‘drogi pielgrzymki tzw,francuskiej ,od Pirenejow do Atlanttyku,gdzie pielg,dokonywali rytua.kapieli..
